11.08.2017 22:04

02.08.2017 20:10

02.08.2017 18:03

11.07.2017 18:23

01.07.2017 20:03

  INTERNAT

Internat to dusza zakładu. Tak jak kuchnia w domu. Tu załatwiamy większość spraw, ważnych, błahych i tych "o wadze państwowej". Rówieśniczych, rodzinnych, osobistych i każdych innych. Poznajemy wychowanki, zapamiętujemy ile ma rodzeństwa, jak ma na imię jej sympatia i wiemy dlaczego nie lubi szpinaku. Tłumaczymy, że świat się nie zawalił jeśli usłyszy przez telefon, że dziś nie będzie miała odwiedzin. Uspokajamy gdy płacze, że sąd przedłużył pobyt w schronisku albo odroczył rozprawę. Godzimy kiedy pokłóci się z koleżanką. Pokazujemy co jest dobre a co złe. Upominamy gdy złamie regulamin. Pędzimy do nauki i odrabiania lekcji. Wyjeżdżamy na wycieczki dalekie i bliskie. Ufamy, że wróci z przepustki. Pokładamy w nich nadzieję, o czym mówimy dziewczynom w różny sposób. Na jedne działa pochwała, na inne środek dyscyplinarny. Czasami trzeba powtarzać jedno i to samo codziennie, jak mantrę. Do skutku. I tak jak każda z dziewcząt jest inna tak z każdą trzeba umieć rozmawiać inaczej. I do każdej dotrzeć...

My to wiemy. W internacie pracuje wykwalifikowana kadra pedagogiczna, której chce się chcieć. Znaleźć czas na rozmowę z wychowanką, zrobienie jej zakupów po kieszonkowym, bycie jej opiekunem prawnym jeśli zachodzi taka potrzeba, pojechanie z nią do domu w którym nie była rok, odwiezienie na dworzec by zdążyła na pociąg...

Pomagamy w wyborze szkoły do której będzie chodziła po opuszczeniu placówki, szukamy wspólnie pracy.

Jesteśmy z nimi na dobre i złe. 365 dni w roku.

Ocieramy łzy przy wigilijnym stole, witamy Nowy Rok w świetlicy, przekazujemy znak pokoju podczas mszy świętej, wypatrujemy przez okno ich rodziców, żegnamy gdy opuszczają placówkę, jesteśmy z nimi w stałym kontakcie i cieszymy się, gdy odwiedzają nas po latach....

Czasem znamy ich najskrytsze tajemnice. Powody wkroczenia na złą drogę. Przyczyny uzależnień. Dramaty rodzinne. Pobudzamy do refleksji nad ich słabościami i błędami młodości. Wsłuchujemy się w każdą z nich, żeby zrozumieć i umieć pomóc im zmienić życie, nastawienie do wielu spraw, siebie.

Czasem jesteśmy pierwszymi osobami, które wysłuchają, znajdą na to czas i ochotę.

Resocjalizujemy poprzez codzienne rozmowy, pogadanki, zajęcia.

Ukazujemy jak można pożytecznie spędzić czas. Zachęcamy do otwierania się na ich własne zdolności. Chcemy nauczyć systematyczności i odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Chodzisz na koło muzyczne – możesz zaprezentować się przed szerokim gronem słuchaczy, ale 4 godziny w tygodniu śpiewaj, śpiewaj, śpiewaj...

Dołączyłaś do koła teatralnego - trenuj pamięć, zrezygnuj z nicnierobienia, szyj stroje, bądź dyspozycyjna 6 godzin w tygodniu...

Chcesz wyjechać na tygodniowy obóz narciarski do Bukowiny Tatrzańskiej - zapracuj sobie wysokimi ocenami i dobrą opinią, by znaleźć się na liście 11 wychowanek spośród ponad 40...

W tym roku reaktywowaliśmy drużynę harcerską.

Rozpoczęły się treningi zapasów. To "nowe dzieci" - liczymy, że się przyjmą.

Tak jak przyjmują się wychowanki w Falenicy....Spotykamy się z reakcjami złości, obojętności, ulgi, zadowolenia, obaw, strachu - przed tym co nowe i nieznane. Fakt dostosowania się do panujących reguł, regulaminów i wymagań nie zawsze i nie dla każdej podopiecznej bywa łatwy do zaakceptowania. Przechodzimy to dzielnie razem z nimi.

Ale najtrudniejszy czas to ten, który następuje na 3 miesiące przed opuszczeniem placówki. Okres niewiadomej i tysięcy pytań .... Czas rozterek, rozdrażnienia, lęku i trwogi, "czy sobie poradzę na wolności"?

I nie znam takiej nastolatki - wychowanki, która opuszczając Zamczysko, stwierdziłaby, że był to czas zmarnowany...

Joanna Szostak